Kiedy myśli się o Rafie Delfinów w Sataya, łatwo wyobrazić sobie scenę rodem z dokumentu przyrodniczego: widzisz błękitną lagunę, w oddali krąży stado, podpływają, przeglądają się w masce i może nawet z Tobą popływają. Tylko… czy te delfiny w Sataya są faktycznie dzikie? Czy może to tylko dobrze sprzedana atrakcja turystyczna, za którą kryje się coś mniej naturalnego? Odpowiedź jest prostsza, niż się wydaje, ale wymaga konkretnego spojrzenia na rzeczywistość Sataya Dolphin Reef.

Delfiny w Sataya

Na początek krótko i wprost: delfiny w Sataya są dzikie. Nikt ich nie tresuje, nie dokarmia, nie woła na zawołanie. Żyją w Morzu Czerwonym, przemieszczają się swobodnie, a zatokę Sataya wybierają sobie jako miejsce odpoczynku po nocnych polowaniach. I robią to od lat  z własnej woli.

Pływają w dużych grupach, czasem liczących nawet kilkadziesiąt osobników. Gatunek, który najczęściej można tam spotkać, to delfin obrotowy (spinner dolphin). Lubi płytkie wody i spokój i właśnie to Sataya ma im do zaoferowania.

Czy delfiny są ciekawskie? Bardzo. Czy czasem same podpływają do ludzi? Tak. Ale nie dlatego, że ktoś im to kazał. Po prostu tak funkcjonują, są społeczne, inteligentne i potrafią obserwować.

Dlaczego podpływają do ludzi?

Kiedy łódź cumuje w lagunie Sataya i ludzie wskakują do wody z maskami i rurkami, delfiny często pojawiają się w tej okolicy same z siebie. Potrafią przebywać w płytkim basenie rafy, bo to miejsce, które wybierają do odpoczynku po nocnym polowaniu na ryby i kalmary.

Z perspektywy obserwatora wygląda to tak, jakby chciały się „spotkać”. W praktyce to bardziej ciekawość i fakt, że woda wokół rafy jest spokojniejsza niż na otwartym morzu. Czasami podpływają bliżej snorkelerów, jeśli ich obecność nigdy nie oznacza dla nich zagrożenia, ale równie często trzymają dystans lub odpływają w inne rejony laguny.

Czy przyjazność oznacza „oswojenie”?

To ważne rozróżnienie: przyjazność nie oznacza oswojenia. Bo to, że delfiny podpływają do ludzi, nie znaczy, że są udomowione. Po prostu przyzwyczaiły się, że w Sataya często pojawiają się łodzie. Dla nich to nie jest sygnał: „czas na show”. To raczej: „coś się dzieje – może sprawdzimy?”. 

Nie szukają jedzenia, bo nikt ich tam nie karmi. Nie robią sztuczek, bo nikt ich tego nie uczył. I to jest właśnie piękne. Bo kiedy podpływają, robią to na własnych warunkach. Te zwierzęta żyją według własnych rytmów i własnych decyzji, nawet jeśli czasem pojawiają się blisko ludzi. To trochę jak z ptakami, które odwiedzają miejscówkę z jedzeniem w parku. Jeśli znajdą tam coś bezpiecznego, wracają tam częściej. Ale to ich wybór, nie efekt tego, że ktoś je „nauczył” reagować na ludzi.

Turystyka a ich komfort

Nie da się ukryć, że delfiny w Sataya są dziś atrakcją. Rejsy z Marsa Alam czy Hamaty organizowane są codziennie, czasem kilka łodzi wpływa do laguny jednocześnie. A każde takie wejście do wody to potencjalne zakłócenie ich spokoju.

Badania prowadzone przez organizacje zajmujące się ochroną morskich ssaków pokazują jasno: im więcej łodzi, hałasu i ludzi w wodzie, tym krótszy czas odpoczynku delfinów. Niektóre grupy zaczęły nawet przenosić się do innych zatok, mniej „obleganych”.

I choć nie ma formalnych przepisów regulujących te spotkania, część firm przestrzega zasad tzw. etycznego snorkowania. Nie dotykaj, nie głośno, nie ścigaj. To proste i sensowne. Więcej o odpowiedzialnym spotkaniu z delfinami pisaliśmy tutaj: https://www.blueconnection.eu/spotkanie-z-delfinami-w-sataya-dolphin-reef-jak-robic-to-odpowiedzialnie/ 

Interakcje z ludźmi są możliwe, ale nie gwarantowane

Bywa, że turyści czekają długo, zanim delfiny dopłyną w okolice rafy. Bywa też, że stado pojawia się nagle i spędza z nurkami kilkadziesiąt minut. W języku praktycznych relacji z wycieczek słyszy się o oczekiwaniu, obserwowaniu morza i dopiero potem nagłym nadejściu stada. 

Organizatorzy zwykle mają swoje sposoby, by zwiększyć szansę spotkania – wiedzą, kiedy przypływają, którędy, o której porze. Ale nawet wtedy nikt nie daje gwarancji. I chyba dobrze, bo właśnie dzięki temu każde spotkanie, które się wydarzy, ma wartość. Jest prawdziwe 🙂

Obserwacje snorkelingowe od uczestników

Relacje osób, które pływały w Sataya, często przebiegają według podobnego scenariusza. Wczesne zbieranie się łodzi, wypatrywanie charakterystycznych płetw, okres oczekiwania i nagła obecność jednego lub kilku stad delfinów. Czasami grupy odpływają do głębszych wód, czasami zostają w lagunie przez dłuższy czas.

Takie doświadczenia mają wspólny element: delfiny kierują własnym zachowaniem. My możemy obserwować, dopasowywać się do ich obecności, ale nie ma sytuacji, w której człowiek „kontroluje” przebieg spotkania. 

Jeśli planujesz snorkowanie w Sataya, zrób to dobrze. Nie ścigaj delfinów, nie próbuj ich dotknąć, nie wskakuj do wody jak torpeda. Po prostu bądź. Patrz. Oddychaj przez rurkę i czekaj. Może się pojawią, może nie. A jeśli tak, będzie to jedno z tych doświadczeń, które zostają na długo.

Kilka faktów bez lukru

  • Delfiny w Sataya są dzikie, nie tresowane.
  • Nie są dokarmiane, nie reagują na komendy.
  • Nie zawsze podpływają, a jeśli tak – robią to z własnej woli.
  • Ich obecność jest częsta, ale niepewna.
  • Hałas i tłumy wpływają na ich zachowanie, dlatego warto wybierać rejsy z małymi grupami i lokalnymi operatorami, którzy znają zasady.

______________________________
Dołącz do społeczności naszego biura podróży i zapisz się do newslettera. Obiecujemy nie spamować i przesyłać tylko interesujące oraz przydatne informacje! Dla każdego kto się zapisze przygotowaliśmy bezpłatny e-book: www.blueconnection.eu/ebook/