Dla uczestników rejsów butikowych Marsa Alam i sąsiadujący z nim Port Ghalib to przede wszystkim brama do podwodnego raju Sataya Dolphin Reef. To tutaj lądujesz, stąd rusza Twój transfer i w tym rejonie wsiadasz na pokład łodzi. Zanim jednak znikniesz na tydzień na pełnym morzu (lub tuż po powrocie, czekając na lot do Polski), prawdopodobnie zechcesz zrobić szybkie zakupy.

Zapomnij o wielkich, hałaśliwych bazarach znanych z Hurghady czy Kairu. Południe Egiptu jest bardziej kameralne, surowe i… autentyczne. Musisz jednak wiedzieć, gdzie szukać prawdziwych skarbów z tego regionu i jak płacić, by nie dać się naciągnąć w portowych butikach.

Gdzie tak naprawdę robi się zakupy na południu?

W Marsa Alam nie ma jednego, centralnego rynku. Zakupy robi się w dwóch bardzo konkretnych miejscach, z których najważniejszym dla pasażerów jest Marina Port Ghalib. To luksusowy, nowoczesny port, z którego startuje większość rejsów. Wzdłuż eleganckiej promenady ciągnie się pasaż butików, gdzie jest czysto, bezpiecznie, a sprzedawcy są znacznie mniej natarczywi niż na północy kraju. Trzeba jednak pamiętać, że to strefa premium, więc ceny startowe bywają tu wyższe. Alternatywą jest samo miasteczko Marsa Alam, czyli mała, typowo egipska osada na dalekim południu. Jeśli Twój transfer tam zajrzy, znajdziesz kilka skromnych sklepów, w których ceny są niższe, a klimat zdecydowanie bardziej surowy.

Hity z południa: Co warto przywieźć?

Zamiast plastikowych figurek, które po powrocie będą tylko zbierać kurz, postaw na rzeczy unikalne dla tego konkretnego regionu.

  • egipska bawełna: w Port Ghalib znajdziesz sklepy z genialnej jakości lokalną bawełną. Zamiast kupować pamiątkę do szafy, warto jeszcze przed rejsem zaopatrzyć się w wielką, lekką chustę. Ochronią Cię przed słońcem na pokładzie, a po powrocie do Polski będą świetnym wspomnieniem
  • kawa Gabhana: Marsa Alam to teren Parku Narodowego Wadi El Gemal, zamieszkiwanego przez beduińskie plemię Ababda. Jeśli trafisz na sklep z ich produktami, poszukaj tradycyjnej kawy Gabhana. To surowe, zielone ziarna palone na ognisku, tłuczone w moździerzu i podawane z gigantyczną ilością świeżego imbiru oraz kardamonu. Smakuje zupełnie inaczej niż kawa, którą znasz
  • rękodzieło: przepiękne, ręcznie plecione kosze z liści palmowych, skórzane bransolety i unikalne talizmany
  • hibiskus (Karkadeh) i trawa cytrynowa: kupowane na wagę w Port Ghalib. Tutejsza suszona trawa cytrynowa (Cymbopogon) ma niesamowicie intensywny, oleisty zapach. W połączeniu z grubymi kwiatami hibiskusa tworzy idealny, orzeźwiający napar, który Egipcjanie piją litrami dla ochłody.

Krótka lekcja targowania w Port Ghalib

Samo targowanie się w Port Ghalib przypomina specyficzny teatr, w którym warto wziąć udział bez zbędnego stresu. Słysząc cenę startową, najlepiej od razu zaproponować około połowy tej kwoty. Sprzedawca oczywiście złapie się za głowę, ale gra się rozpocznie i ostatecznie spotkacie się w dogodnym dla obu stron punkcie. Świetnym trikiem przed wejściem na pokład są zakupy grupowe. Jeśli całą ekipą z rejsu wejdziecie do jednego sklepu, zyskujecie potężną kartę przetargową, pytając o cenę hurtową za kilka sztuk chust czy olejków. Przede wszystkim jednak należy zachować spokój i brak ciśnienia. Sklepów w marinie jest kilkadziesiąt, większość ma podobny asortyment, a jeśli cena naprawdę okaże się za wysoka, po prostu wyjdź. Bardzo możliwe, że sprzedawca dogoni Cię na promenadzie, zgadzając się na Twoje warunki.

______________________________
Dołącz do społeczności naszego biura podróży i zapisz się do newslettera. Obiecujemy nie spamować i przesyłać tylko interesujące oraz przydatne informacje! Dla każdego kto się zapisze przygotowaliśmy bezpłatny e-book: www.blueconnection.eu/ebook/